Frankowicze: dlaczego warto iść do sądu?

Frankowicze: dlaczego warto iść do sądu?

Banki zawiodły zaufanie konsumentów, instytucje państwowe nie zapobiegły ich problemom. A gdy już mleko się rozlało, władza nie pomogła. Kredytobiorcy we frankach zostali pozostawieni sami sobie, ale na szczęście prawo jest po ich stronie.

Frankowicze zostali ze swoim problemem

Frank – jeszcze kilka lat temu było to dla mnie imię najwspanialszego głosu XX wieku – legendarnego piosenkarza Sinatry. Dziś frank kojarzy mi się przede wszystkim z helwecką walutą, a dokładnie z osobami, które wzięły w niej kredyt. Niekiedy płacą one nawet dwukrotnie wyższe raty niż na początku, bo padły ofiarą własnego nadmiernego optymizmu i nieuczciwych praktyk banków. Te bowiem przerzuciły ryzyko kursowe na kredytobiorców. W ten sposób frankowicze zostali ze swoim problemem sami. Państwo niestety im nie pomogło.

Powiedzmy to jasno: żaden bank fizycznie nie posiada franków, musi nabyć je na rynku międzybankowym, żeby móc udzielić takiego kredytu. Co ważne, instytucja finansowa przelicza walutę i z tego tytułu dodatkowo zarabia – na spreadzie walutowym, czyli na różnicy między kupnem franka szwajcarskiego a jego sprzedażą. Jeśli bank zdecyduje się kredyt przewalutować, odfrankowić czy unieważnić, po prostu traci korzyści, ale nie zadłuża się z tego tytułu. Jego sytuacja jest więc nieporównywalnie lepsza… tak, nawet jeśli codziennie otrzymuje po kilkadziesiąt pozwów od frankowiczów…

Banki nie mogą czuć się bezkarne i wyrok TSUE z października 2019 roku tego dowiódł. Trybunał stanął wówczas po stronie konsumentów – słabszych, tych, o których nie zadbały żadne polskie instytucje państwowe, kiedy był na to czas. Oczywiście dziś UOKiK i RPO biją się w piersi i opowiadają się za kredytobiorcami we frankach, ale nie zawsze tak było. Ich reakcja była spóźniona, co dowiódł raport NIK z 2018 roku. Frankowicze nie doczekali się również żadnych rozwiązań systemowych ani nawet komisji śledczej jak Amber Gold.

Prawo stoi po stronie konsumentów

Ja i adwokat Anna Wróblewska-Kała – jako osoby, dla których pojęcie empatia nie jest obce – postanowiłyśmy pomagać frankowiczom. Nie podoba nam się to, że banki uchodzące za instytucje zaufania publicznego zawiodły zaufanie licznych konsumentów. Jak bardzo licznych? Szacuje się, że łącznie udzielono ok. 900 000 kredytów frankowych.

Nie podoba nam się również to, że wiele osób osądza kredytobiorców we frankach, twierdząc, że sami są sobie winni. Jako prawniczki musimy podkreślić, że o wyroku decyduje sąd – jeśli dziś już 90% frankowiczów wygrywa z bankami, to chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, kto zawinił.

I choć kredyt we frankach jest dużym problemem, to można się od niego uwolnić. W warszawskich sądach proces zajmuje zwykle ok. 3 lat, ale poza stolicą ten okres wydaje się widocznie krótszy. Co więcej, każda rozprawa trwa zwykle 2-3 kwadranse. Dlatego mimo wątpliwości, kosztów i stresu warto wejść na drogę sądową – w końcu do odzyskania jest kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych oraz to, co bezcenne – święty spokój. Nic tak nie koi jak dowiedzenie słuszności w sądzie i oczywiście jedna z piosenek Franka Sinatry w tle…

O autorce:

Wanda Sielewicz, doktorantka prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ekonomistka, magister prawa francuskiego o specjalności Francuskie i Europejskie Prawo Biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jej najnowszy projekt, mamkredytwefrankach.pl, skupia się na pomocy frankowiczom. Doświadczenie zawodowe zdobywała w warszawskich kancelariach prawnych, zajmując się prawem handlowym oraz procesowym o specjalności odszkodowawczej. Jej konik to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności i odszkodowania za nieruchomości przejęte dekretem Bieruta. Nr tel.: 695 334 607

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *